Wybierz region

Wybierz miasto

    300 uczniów i nauczycieli miało kontakt z gruźlicą

    Autor: Dorota Abramowicz (łw, greg)

    2004-11-16, Aktualizacja: 2004-12-17 21:05

    Po tym, jak stwierdzono gruźlicę u nauczyciela wychowania fizycznego, trwają intensywne badania prawie stu nauczycieli i dwustu uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Słupsku.

    Po tym, jak stwierdzono gruźlicę u nauczyciela wychowania fizycznego, trwają intensywne badania prawie stu nauczycieli i dwustu uczniów Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych nr 1 w Słupsku.
    Wczoraj w szkole gruźlica była tematem tabu.


    - Ale rozdmuchana sprawa. To nie jest przecież XIII albo XIV wiek. Nie ma żadnej gruźlicy - tak przywitała nas jedna z sekretarek.
    Aldona Pląska, dyrektor placówki chwilę później jednak przyznała: - To prawda, jedna osoba zachorowała na gruźlicę. Naprawdę nie ma powodów do niepokoju, ani robienia sensacji. Uczniowie, którzy byli bezpośrednio zagrożeni chorobą, wiedzą wszystko o sytuacji, w jakiej się znaleźli. O problemie pedagodzy rozmawiali również podczas godzin wychowawczych.
    Władze placówki zapewniają, że ściśle współpracują ze specjalistami z Poradni Chorób Płuc ze Słupska.
    Czy naprawdę nie ma sprawy?
    To kolejny przypadek gruźlicy stwierdzony w publicznej placówce w Słupskiem. Ostatnio okazało się, że nosicielem choroby jest jeden z pensjonariuszy Domu Pomocy Społecznej w Machowinie. Nie tylko Słupsk przyczynia się do ponurej statystyki. Tylko w ciągu ostatniego miesiąca na gruźlicę zmarły dwie osoby na Pomorzu! W ostatni czwartek pod opiekę pulmonologów w Trójmieście trafił 20-letni student z Elbląga. Młody, zadbany człowiek z dobrego domu. Mieszkał w akademiku. Teraz trzeba sprawdzić, ilu jego kolegów i koleżanek zostało narażonych na atak prątka.
    - Prątkujący chory zaraża do 15 osób - mówi dr Bogdan Lamparski, kierujący Pomorskim Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy.- Niestety, gruźlica nie boli, niektórzy lekarze mylą jej objawy i w takiej sytuacji konieczne jest przebadanie wszystkich, którzy mieli z nim kontakt. Niektórzy chorzy trafiają do nas za późno.
    Szczególnie trudne jest wykrycie choroby u bezdomnych, którzy nie mają ubezpieczenia zdrowotnego. Zdarza się, że karetka zabiera z ulicy pacjenta w ostatnim stadium, plującego krwią. Nie wiadomo, ilu innym ofiarom "sprzedał" on wcześniej gruźlicę?
    Najbardziej niepokojące wieści dobiegają jednak ze Wschodu. W oddalonym zaledwie 40 km od granic Polski Kaliningradzie pojawiły się plakaty ostrzegające przed epidemią gruźlicy. Ponoć choroba ta zaatakowała w samym obwodzie kaliningradzkim już tysiące osób!
    - Gruźlica ze Wschodu jest szczególnie niebezpieczna - ostrzegają polscy lekarze. - Przez lata stosowano tam u chorych zaledwie dwa specyfiki, co doprowadziło do uodpornienia prątka na leki. W efekcie trzeba stosować dziesięć razy droższe lekarstwa, a i tak efekty leczenia mogą być gorsze.

    Sonda

    Czy chcesz utworzenia województwa Środkowopomorskiego?

    • NIE (60%)
    • TAK (28%)
    • NIE OBCHODZI MNIE TO (12%)

    Korzystamy z cookies i local storage.

    Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.