Czy przez koronawirusa umieramy częściej? Sprawdziliśmy, ogólna liczba zgonów jest mniejsza, ale w niektórych powiatach widać wzrost

Marcin Kasprzyk
Marcin Kasprzyk
123rf
Mimo pandemii ogólna liczba zgonów w Polsce w tym roku jest niższa niż w analogicznym okresie roku poprzedniego - wynika z danych, które otrzymaliśmy z Ministerstwa Cyfryzacji. To dobra informacja, bo pokazuje, że nie dotknęła nas istotna fala zgonów, której przyczyną mógłby być np. utrudniony dostęp do opieki zdrowotnej lub niewłaściwa rejestracja ofiar koronawirusa. Są jednak powiaty w Polsce, w których od początku roku nastąpił kilkudziesięcioprocentowy wzrost liczby zgonów. Czy to efekt pandemii?

Czytaj także

  • Osoby
    zainfekowane
    36 155
  • Ofiary
    śmiertelne
    1 521
  • Osoby
    hospitalizowane
    1 765
  • Osoby w
    kwarantannie
    83 767
  • Osoby
    wyzdrowiałe
    23 966

Zaktualizowano: 6 lipca 2020 r., g. 10:40. Dane dla Polski. Źródło: Ministerstwo Zdrowia

Choć oficjalne dane mówią, że z powodu koronawirusa zmarło już 941 osób, a zachorowało w sumie ponad 19 tysięcy, ogólna liczba zgonów w Polsce w czasie pandemii spada. Z informacji, które otrzymaliśmy z Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że w okresie od stycznia do końca kwietnia 2020 roku w Polsce zmarły w sumie 142 561 osoby. W tym samym czasie w roku 2019 liczba zgonów była o 2 570 przypadków wyższa i wyniosła 145 131. Do końca kwietnia 2020 roku zmarło więc o 1,8 proc. osób mniej.

Są jednak powiaty, w których w pierwszym kwartale tego roku liczba zgonów była wyższa nawet o kilkadziesiąt procent. Jak mówią eksperci - dziś trudno jednoznacznie stwierdzić, czy ta wyższa liczba zgonów jest bezpośrednio lub pośrednio związana z wirusem. Kluczowe będzie obserwowanie danych w kolejnych miesiącach, by stwierdzić, jak skutki pandemii w długim terminie wpływają na zdrowie i życie Polaków. Rafał Halik, epidemiolog Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, stawia tezę, że generalna mniejsza liczba zgonów w Polsce spowodowana może być łagodną zimą, która spowodowała mniej powikłań zdrowotnych z powodu zanieczyszczonego powietrza i grypy.

Ten wirus to bardzo trudny przeciwnik

Koronawirus w ciągu zaledwie kilku miesięcy zmienił życie ludzi na całym świecie. Dziś liczba osób oficjalnie zdiagnozowanych jako zarażone Sars-CoV-2 na świecie przekracza już 4,7 mln. Liczba osób zmarłych to ponad 300 tys.

Sars-CoV-2 pokazał też, jak trudnym jest przeciwnikiem ponieważ w walce z nim, wiąż wielu rzeczy nie wiemy. Nie wiemy kiedy naprawdę zaczął zabijać. W Polsce pierwszy przypadek zdiagnozowano 4 marca, ale we Francji pojawił się 24 stycznia. Już dziś wiadomo, że był obecny wcześniej. Prof. Yves Cohen, wraz z grupą francuskich lekarzy, przebadał 24 próbki osób, które wykazywały podobne objawy w grudniu i na początku stycznia. Jedna z nich dała wynik pozytywny. Okazało się, że 42-letni, pochodzący z Algierii, sprzedawca ryb był chory zanim zaczęto diagnozować koronawirusa. Nawet te badania nie dają pewności kim był prawdziwy „pacjent zero” w tym kraju. Rzecznik WHO, Christian Lindmeier, zalecił by i inne kraje przeprowadziły podobne analizy. Minister zdrowia Łukasz Szumowski zlecił to zadanie Agencji Badań Medycznych. Wyniki tych testów nie są jeszcze znane.

Wielu rzeczy nie wiemy, a to powoduje lęk

Nie wiemy również, ile tak naprawdę osób zostało zakażonych. W Polsce przeprowadzono dotąd ponad pół miliona testów na obecność koronawirusa. Oficjalna liczba zakażonych to ponad 18,9 tys. Tymczasem już w kwietniu prof. Andrzej Horban, krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych, w rozmowie z Polsat News twierdził, że nawet 80 proc. osób może przechodzić zakażenie koronawirusem bezobjawowo, a liczba faktycznie zakażonych może wynosić 40-50 tysięcy.

Trudno również precyzyjnie określić, ile osób naprawdę zmarło na COVID-19. W różnych krajach w różny sposób kwalifikuje się zgony jeśli chodzi o przyczynę. Nie wiemy także, jak na zdrowie i życie ludzi wpływa ograniczenie dostępu do placówek opieki medycznej. Szef resortu zdrowia już w kwietniu apelował, aby ludzie, którzy walczą z innymi groźnymi chorobami nie lekceważyli niepokojących objawów. - To, że w głównej mierze zajmujemy się dziś zapobieganiem rozprzestrzeniania koronawirusa i przygotowaniami służby zdrowia do przyjęcia większej liczby zakażonych pacjentów, nie może oznaczać, że zaprzestaniemy zajmować się innymi chorobami i innymi chorymi – mówił m.in. w kontekście pacjentów kardiologicznych zagrożonych zawałem serca.

Na problem ten zwracał także uwagę Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, który sygnalizował, że „otrzymuje skargi wskazujące, że nie jest w pełni zapewniona opieka zdrowotna osobom w stanie nagłym, w szczególności w przypadku problemów kardiologicznych, nadciśnienia, stomatologicznych, a także osób posiadających przewlekłe choroby i cierpiących onkologicznie oraz wymagających niezwłocznie rehabilitacji, np. po wypadku samochodowym”.

Te wszystkie niewiadome powodują uzasadniony lęk, że oto będziemy umierać częściej nie tylko z powodu zakażenia wirusem, ale i okoliczności, które pandemia powoduje. Brak tej wiedzy to także pożywka dla twórców różnego rodzaju teorii spiskowych i „fake newsów”.

Spójrzmy na dane w regionach i dużych miastach

By choć trochę rozwiać wątpliwości sprawdziliśmy, czy w Polsce występuje jakaś wyjątkowo wysoka, nadmiarowa liczba zgonów. Jak już wspomnieliśmy wcześniej, z danych otrzymanych z Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że w okresie od stycznia do kwietnia zmarło (rok do roku) o 1,8 proc. osób mniej. Co może być przyczyną tego spadku? Rafał Halik, epidemiolog i specjalista zdrowia publicznego w Zakładzie Monitorowania i Analiz Stanu Zdrowia Ludności NIZP-PZH zaznacza, że sama ogólna liczba zgonów nie mówi jeszcze wszystkiego. Żeby wyciągać szczegółowe wnioski trzeba poczekać m.in. na dane o rozkładzie demograficznym zgonów. Spadek wśród ludzi młodych i wzrost u osób starszych, obciążonych chorobami przewlekłymi, może się bilansować lub dać ogólnie niższą liczbę.

- Jak na razie możemy stawiać jedynie hipotezy. Jedna z nich jest taka, że przyczyną niższej umieralności mogła być na przykład łagodna zima. Ostre czy też normalne - mroźne zimy, zawsze powodowały wzrost liczby zgonów z dwóch powodów – zanieczyszczenia powietrza i grypy. Im jest zimniej, tym mocniej się dogrzewamy, co skutkuje większym smogiem. Stąd zazwyczaj na początku roku obserwujemy wzrost zgonów nagłych u osób z niewydolnością krążeniową i oddechową. W tym roku zima była wyjątkowo ciepła, więc i zgonów z tego powodu mogło być mniej. Lockdown i zamknięcie ludzi w domach też mogły sprawić, że nie zarażali się np. grypą – mówi Rafał Halik.

Statystyki w poszczególnych województwach w pierwszym kwartale 2020 roku (styczeń-marzec) nie wskazują istotnych wzrostów. Największy - dwuprocentowy - wzrost liczby zgonów wystąpił w woj. świętokrzyskim. W pierwszych trzech miesiącach tego roku zmarło tam 3 959 osób – to więcej o 80 niż rok wcześniej.

W województwach podlaskim i zachodniopomorskim liczba zgonów wzrosła o 1 procent. Patrząc na stosunkowo niską liczbę przypadków koronawirusa w tych trzech regionach, trudno tę nieznacznie większą liczbę zgonów przypisać efektowi pandemii.

W woj. świętokrzyskim zachorowały dotąd 352 osoby, a dane Ministerstwa Zdrowia mówią o 19 przypadkach śmiertelnych. W podlaskim zachorowało 391 osób, zmarło 9, a w zachodniopomorskim chorych było 502, zmarło 18. Warto też przypomnieć, że na Podlasiu wirus pojawił się najpóźniej w Polsce. Pierwszy przypadek zanotowano tam dopiero 17 marca.

W pozostałych województwach liczba osób zmarłych w pierwszym kwartale 2020 roku jest podobna do tej z 2019 lub mniejsza. W woj. mazowieckim wyniosła 15 610 i była niższa o 64 przypadki, a na Śląsku - 14 021 i była niższa o 73 osoby. Trzeba pamiętać, że to dwa regiony, w których liczba zgonów z powodu COVID-19 jest największa. W mazowieckim zmarły 234 osoby, a w woj. Śląskim 181. Jeśli chodzi o Śląsk, dane z kolejnych miesięcy będą o wiele bardziej istotne, gdyż duży wzrost zachorowań, głównie wśród pracowników kopalń, wystąpił w tym regionie dopiero w maju. COVID-19 zdiagnozowano tam u ponad 2300 górników.

W trzech regionach Polski zanotowano również spore spadki liczby zgonów w pierwszym kwartale 2020 roku. Na Podkarpaciu spadek wynosi 7 procent, w woj. warmiński-mazurskim 6 procent, a w woj. dolnośląskim 4 proc. Region wrocławski ma stosunkowo dużą liczbę zachorowań na koronawirusa (2241 przypadków), a ogólna suma zgonów jest niższa. Sytuacja jest więc zupełnie odwrotna do tej we wspomnianym woj. świętokrzyskim. A jak to wyglądało w marcu możecie zobaczyć na wykresie poniżej.

Z danych Polskiej Izby Branży Pogrzebowej wynika, że w marcu w niektórych regionach zgonów było nawet o 40 proc. mniej. W kwietniu to spadki o ok. 20 proc. - Ludzie zdecydowanie mniej wychodzą z domów, więc ogólnie mniej się zarażają i nie mówię tu tylko o koronawirusie. Poza tym zmalał ruch samochodowy, jest mniej wypadków. Nie możemy też zapominać o ograniczeniach w pracy przychodni, czy szpitali. To też nie jest bez znaczenia, bo ludzie przecież często umierają w wyniku powikłań podczas planowych zabiegów operacyjnych, których teraz się nie przeprowadza - mówi Robert Czyżak, prezes izby.

Czytaj także

Jeśli chodzi o miasta to największy wzrost liczby zgonów zanotowano w Toruniu 7%, a w Kielcach, Poznaniu i Zielonej Górze było to 4%. Czy wzrosty liczby zgonów w dużych miastach można przypisać pandemii? Przeczą temu dane z Zielonej Góry. Lubuskie to region, w którym emisja koronawirusa jest najniższa. Choć Sars-CoV-2 pojawił się tam najwcześniej, dotąd w sumie oficjalnie odnotowano tam tylko 92 przypadki zakażenia i żadnej ofiary śmiertelnej.

Sytuacja w powiatach. Czasem spadek, czasem wzrost

Spoglądając głębiej w dane na temat liczby zgonów w Polsce zauważyć można, że w 150 powiatach był on wyższy niż w ubiegłym roku, a w 21 wzrósł aż o 20 proc. i więcej. Najwyższy procentowy wzrost liczby zgonów w analizowanym okresie miał miejsce w Sopocie (woj. pomorskie) i wyniósł aż 86 proc. więcej. W 2019 roku (styczeń-marzec) zmarło tam 77 osób, w analogicznym okresie 2020 roku aż 143 osoby. To przyrost o 66 przypadków. Co ciekawe najwięcej osób zmarło tam w styczniu – 53 i lutym – 48. A najmniej w marcu - 42, gdy pandemia szalała już w naszym kraju. Jak wytłumaczyć taki duży skok? Może on wynikać np. ze struktury wiekowej mieszkańców. Natomiast jak poinformowała nas Izabela Heidrich, rzeczniczka prasowa Urzędu Miasta w Sopocie: - Tego wzrostu nie tłumaczymy i nie łączymy z pandemią koronawirusa.

Kolejne powiaty, w których nastąpił wzrost liczby zgonów to: pow. pińczowski (woj. świętokrzyskie) – 52 proc. o 65 zgonów więcej, pow. wąbrzeski (woj. kujawsko-pomorskie) - 47 proc. wzrostu i o 29 zgonów więcej.

W liczbach bezwzględnych największy wzrost liczby zgonów zanotowano w powiecie koszalińskim (woj. zachodniopomorskie) – 108 zgonów więcej, (26 proc. wzrostu) i w powiecie będzińskim (woj. śląskie) – wzrost o 83 zgony, czyli o 17 proc. więcej.

Powiatów, w których liczba zgonów była niższa w pierwszym kwartale tego roku jest aż ok 180. A w 16 spadła o 20 procent i więcej. Największe spadki widać w powiatach proszowickim (woj. małopolskie) – mniej o 35 proc., pow. węgorzewskim i gołdapskim (woj. warmińsko-mazurskie) – spadek odpowiednio o 32 proc. i 28 proc.

Skąd takie różnice w poszczególnych powiatach? - Tu moim zdaniem odpowiedzi także należy szukać właśnie w strukturze demograficznej – analizuje Rafał Halik. - Tam gdzie mieszka stosunkowo wiele osób powyżej 65-roku życia obciążonych chorobami, wzrost liczby zgonów jest bardziej prawdopodobny. Takie ryzyko dotyczy również regionów o niezbyt dobrej sytuacji zdrowotnej jak np. woj. śląskie, czy łódzkie, a także dużych miast, dużych skupisk ludzkich, gdzie transmisja wirusa jest łatwiejsza.

Zdaniem Rafała Halika analiza liczby zgonów w kolejnych miesiącach będzie bardzo istotna. Dopiero w dłuższym okresie będziemy mogli zobaczyć czy nie pojawią się ofiary zaniedbań wynikających z prawidłowego monitorowania i leczenia chorób przewlekłych, m.in. nowotworów, cukrzycy, czy chorób kardiologicznych. - To również hipoteza, ale dziś cały system jest skoncentrowany na „covidzie”. Trzeba uważać, by mniejsza uwaga skierowana na pacjentów onkologicznych, czy kardiologicznych nie miała takich skutków – dodaje Halik.

OGNISKA ROZPRZESTRZENIANIA SIĘ COVID-19. STAN NA 20.04.2020

współpraca: Wojciech Szczęsny
analiza danych: Michał Michalski
infografiki: Piotr Stańczak

Fala upadłości dopiero przed nami?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3