Tytus Nowik z Koczały najlepszym siatkarzem Mistrzostw Świata U19 w Teheranie. W nagrodę dostał od mamy ulubione ... naleśniki

Olek Knitter
Olek Knitter
Tytus Nowik najlepszym siatkarzem świata do lat 19!
Tytus Nowik najlepszym siatkarzem świata do lat 19! Foto: fivb.com
Pierwsze kroki przy siatce młodziutki Tytus Nowik stawiał osiem lat temu w Koczale w miejscowym UKS „AS” pod okiem Mariusza Patejuka. Kilka dni temu z reprezentacją Polski zdobył złoty medal Mistrzostw Świata do lat 19, a indywidualnie został uznany najlepszym siatkarzem świata! Tytus Nowik nadal nie wierzy w to, co się stało, choć jak przyznaje, bardzo o tym marzył.

Mistrz świata i najlepszy zawodnik!

Siatkarska reprezentacja Polski do lat 19 zdobyła najcenniejszy, złoty medal Mistrzostw Świata w siatkówce. W finale Polacy pokonali Bułgarię 3:0, a wcześniej w półfinale ograli gospodarzy mistrzostw – Iran.
Bezsprzecznym liderem naszej reprezentacji był – nie tylko w tych finałowych meczach, ale również podczas całego turnieju - Tytus Nowik z Koczały. Wystarczy tylko nadmienić, że m.in. w półfinale z Iranem zdobył on aż 25 punktów. Po finałowym meczu zdecydowano, że Tytus Nowik został wybrany najlepszym atakującym oraz najlepszym zawodnikiem MVP Mistrzostw Świata!
To niesamowity sukces zawodnika, który pierwsze kroki pod siatką, stawiał w Koczale – na lekcjach wuefu, a także w miejscowym Uczniowskim Klubie Sportowym AS Koczała.

- Tytus lubił też grać w piłkę nożną, ale że ja lubiłam siatkówkę i graliśmy czasami, to chodził ze mną i bardzo mu się to spodobało. Siatkówka zaczęła go wciągać, zaczął jeździć na zawody i w pewnym momencie musiał wybrać – czy piłka czy siatkówka – wspomina mama Tytusa, pani Agnieszka Nowik.

I jak widać, dokonał słusznego wyboru. Tytus zaczął się rozwijać pod okiem pierwszego trenera Mariusza Patejuka. A trafił świetnie, bo w Koczale są siatkarskie tradycje, jest baza do uprawiania tej dyscypliny, no i osoba trenera nie jest tu bez znaczenia.

- Wszystko zaczęło się we wrześniu 2013 roku. Tytus trafił na zajęcia z siatkówki. Był członkiem drużyny, która w tym samym roku – po wygraniu rozgrywek powiatowych i regionalnych zakwalifikowała się na Mistrzostwa Polski do Poznania. Co ciekawe, patronem tamtych mistrzostw był Michał Bąkiewicz, który teraz jest trenerem złotej reprezentacji – wspomina pierwszy trener Tytusa Mariusz Patejuk.

Wtedy mały Tytus z trenerem i kolegami z Koczały zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie z Michałem Bąkiewiczem. Teraz drogi Tytusa Nowika i Michała Bąkiewicza znów się zbiegły i razem poprowadzili reprezentację do złotego medalu Mistrzostw Świata.

- To zdjęcie to sympatyczna pamiątka – śmieje się trener Patejuk. - Tytus w parze z Dawidem Lewandowskim już od tych najmłodszych lat grali na najwyższym poziomie. Jeżdżąc z nimi na zawody, może to mało skromnie zabrzmi, ale byłem już wtedy pewien, że oni dotrą wysoko i będą grać z najlepszymi.

Trener Patejuk mówi, że każdemu nauczycielowi i trenerowi życzy, aby mógł doznać tego, co on teraz przy okazji występów Tytusa Nowaika. - Od samego początku po mecz finałowy widziałem u Tytusa zacięcie i chęć walki . Nawet wtedy, gdy przy siatce doznał urazu, to zaraz wrócił na boisko i kontynuował grę – mówi Patejuk.

Naleśniki w nagrodę

Po ukończeniu podstawówki Tytus wyjechał z Koczały do szkoły do Gdańska. Jego mama nie ukrywa, że troszkę się tego w domu obawiali, ale ostatecznie zaufali trenerom i puścili syna do Trójmiasta, by mógł dalej kontynuować siatkarską przygodę. Później po gimnazjum w Gdańsku Tytus wylądował w liceum we Wrocławiu, gdzie mógł dalej się rozwijać w miejscowej Gwardii. Teraz kończy szkołę w Spale, gdzie również gra.

Występy Tytusa Nowika przed telewizorem śledziła cała rodzina. - Mieliśmy mały klub kibica, emocje sięgały zenitu – przyznaje pani Agnieszka.

Po powrocie z Iranu Tytus na chwilę wpadł do rodzinnego domu.

- Będziemy mogli go przywitać, uściskać i wycałować od wszystkich. Spędzimy chwilę razem w rodzinnej atmosferze, na spokojnie – mówiła mama mistrza świata, gdy ten jeszcze jechał do Koczały z lotniska.

Jak nam zdradziła pani Agnieszka, przygotowała dla Tytusa … naleśniki, które syn uwielbia. - Zasłużył, zasłużył nawet na potrójną porcję – śmiała się szczęśliwa mama.

A co o sukcesie myśli sam zawodnik?

- Na razie to do mnie nie dociera. Nie zdążyłem nawet spokojnie usiąść w domu i odpocząć, także myślę, że za parę dni zrozumiem, co zdołaliśmy osiągnąć. Myślę, że wszyscy zagraliśmy bardzo dobrą siatkówkę, stworzyliśmy mocny kolektyw. Cały turniej graliśmy na równym poziomie, co doprowadziło do takiego wyniku. Osobiście czułem się bardzo dobrze podczas całego turnieju, przytrafiła się tylko sytuacja z podkręceniem kostki w meczu, ale tu już fizjoterapeuta wykonał dobrą robotę. Moim marzeniem było zagranie w finale mistrzostw świata - nie ważne z jakim przeciwnikiem. Radość jest ogromna, lecz tak jak już wspomniałem, nadal to do mnie nie dociera – mówi nam Tytus Nowik.

SPORTOWY24.PL - rozmowa z Joanną Fiodorow

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie