W Człuchowie pojawił się pomysł utworzenia jadłodzielni - Młodzi działacze złożyli wniosek do burmistrza

Małgorzata Wojciechowska
Małgorzata Wojciechowska
Zdjęcie przykładowe - tak mogłaby wyglądać jadłodzielnia w Człuchowie.
Zdjęcie przykładowe - tak mogłaby wyglądać jadłodzielnia w Człuchowie. Krystian Dobuszyński
Udostępnij:
Z wnioskiem o utworzenie jadłodzielni zwrócili się do burmistrza Człuchowa działacze z Młodej Lewicy. Władze miasta na czele z burmistrzem Ryszardem Szybajłą przyglądają się temu pomysłowi i konsultują go z osobami na co dzień zaangażowanymi w pomoc uboższym mieszkańcom. Takie miejsca funkcjonują w wielu miastach w Polsce. Czy przyjęłoby się także u nas?

Jadłodzielnia to miejsce, do którego każdy może przynieść zdatną do spożycia żywność. Najczęściej ma formę lodówki postawionej w łatwo dostępnym miejscu. Każdy potrzebujący może do niej zajrzeć i wziąć to, czego akurat potrzebuje. Jest to forma wymiany. Jeśli ktoś wie, że nie da rady zjeść zgromadzonych produktów, może je po prostu przynieść do jadłodzielni, żeby mógł z nich skorzystać ktoś inny. Bez formalności i na zasadzie wzajemnej pomocy.

Teoretycznie sprawa jest prosta – wystawiamy lodówkę, podłączamy ją do prądu i ludzie wymieniają się zdatną do spożycia żywnością. Osoby zajmujące się dystrybucją żywności na co dzień zwracają jednak uwagę na pewne problemy.

- W planach rozwojowych stowarzyszenia, jakiś czas temu była koncepcja powstania lodówki, , która ułatwiałaby niemarnowanie żywności. Z racji tego, że powstał problem z funkcjonowaniem banku żywności w naszym mieście– zaangażowaliśmy się jako stowarzyszenie, rezygnując w tamtym momencie z lodówki. Wszystko po to, aby utrzymać większą i bardziej pożyteczną rzecz, jaką jest dystrybuowanie żywności.

- mówi ksiądz Krystian Feddek z Rodziny Kolpinga.

Na utrzymanie obu inicjatyw zabrakło rąk do pracy. Okazuje się bowiem, że jadłodzielnia wymaga działalności wolontariackiej – nie można zatrudnić w niej pracownika, nie może być też prowadzona przez prywatna firmę ani przez miasto. Jak dodaje ksiądz Krystian, w czasie pandemii znacznie mniej osób jest zaangażowanych w wolontariat. Jednocześnie zaprasza do pomocy wszystkich, którzy chcieliby zaangażować się w dystrybucję żywności, ponieważ potrzeby są duże. Podkreśla, że najważniejsza jest ciągła pomoc potrzebującym, a nie angażowanie się w pojedyncze akcje.

Do sprawy odniosła się także dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Ewa Osinska. Podkreśla, że w mieście już istnieją mechanizmy dzielenia się żywnością. Jest ona zbierana w człuchowskiej noclegowni dla osób bezdomnych, a następnie dystrybuowana wśród potrzebujących.

-W naturalny sposób zadziało się tak, że mieszkańcy sami przy okazji różnych festynów czy uroczystości przynoszą żywność. Ostatnio była to Szlachetna Paczka organizowana przez Urząd Gminy. W sobotę wieczorem odebrałam telefon – było pytanie, czy noclegownia jest otwarta, bo została im zupa. I została nam przewieziona. Często po świętach albo jak ktoś ma urodziny i zostanie mu jedzenie z imprezy – ludzie już nawet nie dzwonią w tej chwili, tylko potem dowiaduję się od opiekunów z noclegowni, że ktoś przyniósł i zostawił jedzenie.

- opowiada dyrektor.

Jak wynika z danych MOPSu, najubożsi człuchowianie mają zapewniony dostęp do żywności, a funkcjonowanie jadłodzielni nie poprawiłoby ich sytuacji. Idea jadłodzielni to jednak nie tylko pomoc osobom, których nie stać na zakup jedzenia. To także sposób na codzienne niemarnowanie żywności – nie tylko po dużych imprezach, ale także wtedy, gdy zostanie nam w domu sałatka czy jogurt, których nie zdążymy sami zjeść przed upływem terminu przydatności. Nie jest też powiedziane, że korzystać mogą z niej tylko osoby biedne. Każdy może przyjść i wziąć to, co mu jest akurat potrzebne. Na przykład uczeń, który zapomniał z domu drugiego śniadania.

Taka lodówka funkcjonuje już od jakiegoś czasu w pobliskich Chojnicach. Jak przyznaje wiceburmistrz tego miasta Adam Kopczyński, ludzie oddają do niej żywność głównie po świętach, gdy wielu osobom zostaje zbędne jedzenie. Poza tym popularność mogłaby być większa i przydałaby się kampania promująca niemarnowanie żywności.

Doświadczenia sąsiadów pokazują, że utrzymanie jadłodzielni wymaga wiele pracy ze strony wolontariuszy oraz odpowiedniego nadzoru. W Chojnicach lodówka jest ulokowana tuż przy wejściu do siedziby straży miejskiej. Opiekują się nią harcerze, codziennie dbając o czystość i o to, żeby znajdowały się tam tylko produkty przydatne do spożycia. Został również opracowany regulamin. Czytamy w nim między innymi, że zostawione potrawy muszą znajdować się w szczelnych pojemnikach, nie mogą być napoczęte albo zawierać surowego mięsa i jaj.

Dbaniem o to wszystko także w Człuchowie musiałby się zająć specjalnie wyznaczony do tego wolontariusz. Pomysł jest bardzo ciekawy i – jak przyznaje burmistrz – możliwy do wdrożenia, ale jeszcze nie teraz. Mamy nadzieję, że już wkrótce sytuacja w wolontariacie się poprawi i do tematu będzie można wrócić.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mikołajów i Odessa bramą do Morza Czarnego

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maria
Bardzo dobry pomysł! Oprócz tego fajnie byłoby zadbać trochę bardziej o psi wybieg kolo policji i otworzyc lodowisko wkoncu bo w Czersku normalnie działa, miasto upada niestety wszystko nie potrzebne lepiej otworzyc kolejne netto biedronkę lidla a może kolejny mcdonald ?
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie